czwartek, 17 sierpnia 2017

Winogrona dojrzewają


Wszystko wskazuje na to, że winobranie w tym roku będzie dużo wcześniejsze niż zwykle. Nie pamiętam czy widziałam wcześniej tak dojrzałe winogrona w sierpniu.


Pomimo przemarznięcia wiosną urodzaj niezwykły. Powycinałam kolejny raz nadmiar liści, szczególnie tych z pierwszymi objawami mączniaka. Właściwie pojawia się co roku, ale poza uszkadzaniem liści nie ma na tym etapie większego znaczenia dla samych owoców.

Sporo też cięcia w ogóle dzisiaj - ściana dławisza wyrównana, Iwa poprzycinana, Pęcherznice podcięte, by tworzyły w miarę kształtną bryłę, ale nadal raczej w swobodnych liniach.


Zadziwiają mnie floksy długim kwitnieniem


A jeszcze bardziej jeżówka, która pojawiła się nie wiadomo skąd.


Miałam ze dwa lata temu podobne jeżówki ale w innej części ogrodu. Niestety zniknęły. Ta samosiejka wyrosła pomiędzy pędami berberysa i to chyba najbardziej kolczastego, bo to Berberys Juliany.

Oczywiście takie ogrodowe niespodzianki mogę mieć częściej ;-)



środa, 9 sierpnia 2017

Nie mam pomysłu na tytuł ;-)


Nie mam, bo w sumie nic nowego. Ogród trwa pomimo suszy, upału i moich zbyt rzadkich wizyt. A że sierpień niemal w połowie to i prace głównie porządkowe. Kosiłam, grabił, przycinałam.... etc. Każdy, kto ma ogród zna to na pamięć. 

I kolejne metry sześcienne wody wylane.

Ale kiedy po 6 godzinach pracy zrobiłam foto-obchód Młocin, byłam całkiem usatysfakcjonowana tym co zarejestrowałam. Oczywiście zawsze może być lepiej, a ja oglądając zdjęcia perfekcyjnie prowadzonych ogrodów wiem, że to moje Himalaje i raczej ich nigdy nie zdobędę ;-)

A zatem dzisiejszy rejestr.













Daję radę dwóm ogrodom!

Jutro Borków i ciąg dalszy prac z pracownikami. Trochę się boję ;-)

piątek, 4 sierpnia 2017

Floksy


Floksy to kwiaty mojego dzieciństwa. W ogrodach w latach 50-tych były chyba wszechobecne. Potem floksy to był obciach ;-) a jak już miałam ogródeczek, to po pierwszych próbach i mączniaku straciłam na nie ochotę. Jednak im bardziej mój ideał ogrodowy się klarował w miarę upływu lat ogrodowania, zdałam sobie sprawę, że bez floksów ogród sielski, wiejski, naturalistyczny, mój ;-) nie może być. 

No to są.




Tu na Młocinach wiele ich nie dosadzę, bo miejsca brak, ale w Borkowie mam w planach wysadzenie floksami ścieżki głównej od bramy. Pewna ogrodniczka :-) pokazała mi kiedyś takie zdjęcie 'komitetu powitalnego', czyli alejki ogrodowej wysadzanej floksami. Cudny widok.

Mój sielski ogródeczek obecnie dopełniają masy sadźca


Białe jeżówki z czerwoną trawą w tle. Z Red Baronem dopiero od roku mi po drodze. Nie chciał wcale rosnąć. Inne trawy - z wyjątkiem trzcinnika - wszystkie przepadły. A i jeżówki traciłam co roku w ogromnych ilościach. Te białe jakoś drugi rok wydają się niezmordowane.


Biała budleja jeszcze słabiutka, ale rośnie. Budleje w tym roku w ogóle marnie u mnie wyglądają. Susza niestety je wyniszcza.



Te hortensje posadziłam rok temu. To Tardiva.  



I mój mroczny zakątek :-)

   
Od jutra długi weekend w Borkowie i prace nad strugą. Mam nadzieję nie wystraszyć bobrów i wreszcie jakiegoś zobaczyć ;-)