poniedziałek, 12 listopada 2018

Dekoracje po raz drugi

Dzisiaj zabrałam aparat i tylko zastanawiałam się, czy jeszcze będzie szansa na nowe fotki moich jesiennych aranżacji. Jaka miła niespodzianka! Wszystko na swoim miejscu, do tego brak liści ;-)

No to nowa porcja zdjęć, tym razem aparatem i w słońcu. Moim zdaniem kompletnie inny widoczek ;-) Mnie oczywiście zachwyca, ale to rzecz - jak wiadomo - de gustibus..






Na rabatkach niewiele, ale korale śnieguliczki koralowej śliczne. To jej chyba drugi rok, ma ślicznie przewieszające się pędy, a tych czerwonych kulek kiedyś będzie więcej, mam nadzieję.


I do kompletu jesienna rabatka


Skosiłam trawnik. Niby niewiele tego koszenia, ale warto. Dwa kosze zebrane, trawnik będzie zdrowszy.

Kosiarka do magazynu, jeszcze odkurzyć domek, wytrzepać tuje i zamykamy sezon. Będę tu zaglądać kontrolnie, ale Młociny idą spać ;-)

Wkrótce 'uśpię' Borków i wtedy czas na podróże. W planach... no co tam, za wcześnie, będzie w blogu o podróżach.



 
 

sobota, 10 listopada 2018

Dekoracje jesienne

Wykonane.

Poza wrzosami i szufladkową doniczką reszta zebrana z ogrodu. Ława zrobiona własnoręcznie stała ostatnio w domku, ale kiedyś jej miejsce było właśnie tutaj.  



Doniczka szufladka zachwyciła mnie dzisiaj. 

Po odebraniu samochodziku (OMG ale masakra portfela! Całe zawieszenie do wymiany :-( To jest efekt dróg do Borkowa, niestety) wpadłam po wrzosy do Castoramy, wyprzedają je za bezcen, i szukając doniczki na ławę, natrafiłam na tę całkowicie inną.

To jest średni rozmiar, są większe i mniejsze. Kupiłabym wszystkie, ale nieco się obawiam, czy długo postoją. To jednak ogrody działkowe :-(

Zobaczymy. Jednak mamy kamery i monitoring, może nie zniknie. Wtedy dokupię większą. 


Ścieżka naprawiona. Widać nowe elementy, ale to kwestia czasu. Wkrótce spatynują się jak pozostałe deseczki.


Zdjęcia okropne. Telefonem. Aparat zapomniany przez sensacje samochodowe. Kiedy wczoraj usłyszałam cenę za naprawę zawieszenia, miałam ochotę kupić nowy samochód. No ale ...

Poza tym ja tak lubię czarniutkiego ;-)
To wyjątkowo dobry samochód. 

Na rok mamy spokój. No właśnie, na rok. Niestety, trzeba analizować co dalej. Bez samochodu żyć nie mogę, nie potrafię, nie chcę. 

To nie tylko ogrody, to nawyk, to wygoda, to mój styl życia.

Tłok w 'zbiorkomach' nie dla mnie :-(

 
 

czwartek, 8 listopada 2018

Ile można sprzątać ;-))))

Nadal liście, nadal liście...

Po dwóch dniach grabienia, czyszczenia rabat dzisiaj pod wieczór ogródeczek lśnił .... pustką ;-)
Badylki krzewów, konary i kilka zimozielonych. Byliny poznikały, powycinałam zaschnięte i brzydkie łodygi, listopad w pełni.

Powiązałam trzcinniki, bo wilgoć pod nimi straszna, a kolejne deszcze nadchodzą. 


Dopóki nie przemarznie berberys Juliany jest śliczny


Berberysowa gmatwanina też może być


Jest porządek, tylko ten trawnik :-( Chyba wiosną czeka mnie jego całkowita renowacja 


I jeszcze kilka miejsc jako tako wyglądających, ale to jednak listopad.




Jeszcze dosypię kompostu w parę miejsc, może zrobię jakieś jesienno-zimowe aranżacje, wreszcie mam czas, by nie ograniczać się jedynie do najpilniejszych prac.

Do Borkowa z racji świąt (?) i spodziewanych utrudnień w przejechaniu stolicy - mam swoje doświadczenia z ubiegłego roku - wybiorę się pewnie we wtorek. Jutro samochodzik idzie do spa ;-)
Olej, przegląd, etc....

Do soboty mam relaks domowy.
Ale mam dobrze :-)